U schyłku wieku pierwszego: Jan

Pod koniec pierwszego wieku powstały ostatnie dzieła Nowego Testamentu. W tym procesie szczególną rolę odegrało środowisko uczniów skupionych wokół Jana, syna Zebedeusza, nazwanego przez Pawła trzecim „filarem Kościoła” (Gal 2:9). Trudno wyobrazić sobie chrześcijaństwo bez pism pochodzących z tego otoczenia, szczególnie bez Ewangelii i Apokalipsy.

U schyłku wieku pierwszego: Jan

Czwarta Ewangelia tradycyjnie przypisywana jest najmłodszemu z grona apostołów – Janowi, identyfikowanemu z uczniem, którego Jezus miłował (13:23; 19:26; 20:2; 21:7.20). Zarówno w tej, jak i pozostałych ewangeliach, oryginalnie brakuje jednak nagłówków, które wskazywałyby na autorów tych dzieł. Spisane ewangelie służyły w przekazywaniu dobrej nowiny w pierwszej kolejności katechumenom, czyli były de facto podręcznikami katechetycznymi służącymi do nauczania w zborach i podczas działalności misyjnej1.

Anonimowe Ewangelie czyli problem autorstwa

W naszych Biblii odnajdujemy imiona twórców tych dzieł, np. „Ewangelia według św. Łukasza”. Profesor Joseph A. Fitzmyer stwierdza lakonicznie: Odmiennie niż listy Pawłowe, które noszą imię Apostoła, Trzecia Ewangelia jest anonimowa, tak jak pozostałe2. Tytuły pochodzą z okresu późniejszego. Ich źródła tkwią zaś nie tyle w tradycji biblijnej, ile w tradycji kościelnej. Przyzwyczajeni jesteśmy do nazywania pierwszej, drugiej i trzeciej ewangelii imionami Mateusza, Marka i Łukasza. Problem autorstwa traktuje się często jako niepotrzebne dywagowanie nad dawno rozstrzygniętymi ustaleniami. Dla wielu chrześcijan tytuły ewangelii same w sobie są bez mała tekstami natchnionymi. Niektórzy obawiają się, że jakiekolwiek badania nad tym aspektem przekazu Słowa Bożego mogą wywołać katastrofę. Ale co tak naprawdę by się stało, gdyby okazałoby się, że to nie Mateusz napisał pierwszą Ewangelię? Słowo uczy, że to Pismo jest natchnione (2 Tm 3:16) i nawet jeżeli nie znamy autora, możemy być pewni, że sam tekst nie traci w ten sposób nic ze swojej objawiającej mocy. Kwestia autorstwa jest ważna, ale w stosunku do natchnienia pozostaję kwestią drugorzędną. Dajmy na to, że znaleźlibyśmy zaginione listy Pawła do Koryntian, o których wiemy, że zostały napisane, ale których do tej pory nikomu nie udał się odnaleźć. Nawet gdyby udało się je odkryć w zbiorach jakiejś starożytnej biblioteki, nie wprowadzilibyśmy ich automatycznie do kanonu Nowego Testamentu. Stanowiłyby co najwyżej doskonały dokument epoki apostolskiej, ale nie stałyby się w żaden sposób tekstami kanonicznymi. Resztą same dzieła wielokrotnie milczą w kwestii autorstwa, jakby pozostawiając problem z gruntu otwarty. Warto o tym pamiętać, analizując kwestię autorstwa.

Gdy uznajemy, iż autorami ewangelii są postacie, które znajdują się w nagłówkach naszych Biblii, opieramy się wyłącznie na wczesnokościelnej tradycji. Bez niej nie moglibyśmy dziś powiedzieć nic pewnego o tym, kto był ich twórcami. Z samych tekstów bowiem nie wynika nic konkretnego dla kwestii autorstwa. Tradycja tytułów sięga swoimi korzeniami zapewne pierwszego wieku, w drugim wieku wyraźnie tytuły zostały utrwalone, a w trzecim zasadniczo przestały być przedmiotem dyskusji. Pierwszymi świadkami tej tradycji są Papiasz, biskup Hierapolis (zm. około 130 roku), Ireneusz, biskup Lugdunum-Lyonu (zm. ok. 200) i Klemens Aleksandryjski (zm. ok. 215). Poglądy Papiasza cytuje Euzebiusz z Cezarei: Marek, który był tłumaczem Piotra, spisał dokładnie wszystko, co przechowywał w pamięci, ale nie w tym porządku, w jakim następowały po sobie słowa i czyny Pańskie. Ani bowiem Pana nie słyszał, ani nie należał do jego orszaku, i tylko później, jak się rzekło, był towarzyszem Piotra. Otóż Piotr stosował nauki do potrzeb słuchaczy, a nie dbał o związek słów Pańskich. Nie popełnił więc Marek żadnego błędu, jeżeli w szczegółach tak pisał, jak to się w jego przechowało pamięci. (..) Mateusz spisał [lub: uporządkował] słowa Pańskiej w języku hebrajskim, a każdy je sobie tłumaczył, jak umiał3. Podobnie możemy czytać u Ireneusza4. Listę pisarzy kościelnych przełomu II/III wieku, piszących o autorach ewangelii i innych dziełach NT, można wydłużyć o Tertuliana i Orygenesa, a w IV wieku pojawiają się nowi, m.in. Euzebiusz i Hieronim. Tertulian wymienia wszystkich ewangelistów w dyskusji z gnostykiem Marcjonem, który odrzucał trzy z czterech ewangelii: Ten sam autorytet Kościołów apostolskich będzie patronował i pozostałym Ewangeliom, które przecież tak samo mamy przez nie i zgodnie z nimi. Mówię mianowicie o Ewangelii Jana i Mateusza, chociaż i Marek Ewangelię, którą wydał, opierał na autorytecie Piotra, bo był jego tłumaczem. Bo i Łukasza dzieło zwykło się przypisywać Pawłowi5.

Szczególnie rolę w potwierdzeniu starożytnej tradycji autorstwa ewangelii odegrało odkrycie Ludwika Muratoriego, mediolańskiego bibliotekarza z XVIII wieku, który znalazł spis ksiąg świętych chrześcijan, pochodzący z drugiej połowy II wieku (tzw. Kanon Muratoriego). Nieznany autor tego katalogu przedstawił poszczególne dzieła i ich autorów. Brakuje początku spisu, a cały fragment zaczyna się od dość niejasnych słów opisujących prawdopodobnie drugą ewangelię. Dopiero trzecia i czwarta są wyraźnie wspomniane. W odniesieniu do nich czytamy: Na trzecim miejscu księgę Ewangelii podług Łukasza. Łukasz, ów lekarz, po wniebowstąpieniu Chrystusa, gdy go jako prawnika Paweł przyjął, pod własnym imieniem spisał według porządku, ale i on Pana w ciele nie widział, dlatego jak mógł, tak zaczął mówić od narodzin Jana. Czwarta Ewangelia  Jana, gdy go uczniowie prosili, współuczniom i biskupom swoim rzekł: „Pośćcie ze mną trzy dni i co komu będzie objawione, wzajemnie  opowiemy. Tej  samej  nocy  miał  objawienie Andrzej  Apostoł, aby opowiadali wszyscy, a Jan w swoim imieniu wszystko napisał6. Warto będzie jeszcze wrócić do tej uwagi, znajdującej się niejako na marginesie informacji o autorstwie czwartej ewangelii. Pokazuje ona proces redakcyjny, u którego podstaw stoi sam Jan, ale który nie tworzy sam. Towarzyszy mu bowiem cały szereg uczniów-współredaktorów.

Jan Ewangelista a Jan Prezbiter

Podobnie, jak w przypadku autorstwa ewangelii, równie problematyczne jest pochodzenie zbioru listów Janowych, należącego do szerszej grupy pism Jana (corpus Joannum). Źródłem dylematu jest brak imienia we wstępach do listów (tu również nagłówki są późniejszego pochodzenia). W przypadku Apokalipsy dysponujemy (pewną) wiedzą o autorze z samej księgi (1:1.4.9; 22:8). Tylko z pozoru rozwiązuje to jednak problem. Autor Objawienia przedstawia się co prawda jako Jan, ale pozostaje kwestią dyskusyjną o którego Jana chodzi. Okazuje się, że pod koniec I wieku w Efezie najwyraźniej działało dwóch Janów, należących do tej samej szkoły: mistrz – Jan Apostoł i uczeń – Jan Prezbiter. Euzebiusz, cytując Papiasza, przedstawia pogląd, będący przyczyną wielkiej kontrowersji już w starożytności: Papiasz dwukrotnie wymienia imię Jana. Po raz pierwszy wylicza je razem z Piotrem, Jakubem, Mateuszem i wszystkimi innymi apostołami; tym samym wyraźnie oznacza Ewangelistę. Drugiego natomiast Jana wymienia zupełnie inaczej, wśród innych mężów, poza liczbą apostołów, stawia go po Arystionie i jak najwyraźniej zwie „prezbiterem”. Tym samym zgodne z prawdą przypuszczenie, że w Azji istniało dwóch mężów tego samego imienia, i że się w Efezie  znajdują  dwa grobowce,  a jeden  i drugi jeszcze teraz nazywa się grobem Janowym. Koniecznie należy o tym pamiętać, jest bowiem rzeczą prawdopodobną, że to właśnie ten drugi Jan, jeśli już kto odrzuca pierwszego, widział owo objawienie, znane pod Jana imieniem7.

Podobną opinię na temat różnych autorów wspominanych dzieł wyraził Dionizy Aleksandryjski (zm. 264). On również pisał o grobach dwóch Janów w Efezie8. Tekst biskupa Aleksandrii jest interesujący z jeszcze innego powodu, a mianowicie ten trzeciowieczny egzegeta przeanalizował dzieła Janowe pod kątem literackim. Jego wnioski są bardzo interesujące: A zatem, że Jan jest imię jego, i że to pismo pochodzi od Jana, nie przeczę, bo godzę się na to, że jest to dzieło męża jakiegoś świętego i natchnionego od Boga. Lecz nie tak łatwobym przyznał, że to jest apostoł, syn Zebedeusza, brat Jakuba, ten sam, który napisał „Ewangelię Janową” i „List powszechny” [Pierwszy List Jana]. Wnoszę bowiem z charakteru obu pism, z formy wyrażeń i tak zwanego rozprowadzenia całej księgi, że różnych mają autorów. Ewangelista bowiem nigdy nie kładzie swego imienia i nie mówi o sobie, ani w „Ewangelii”, ani w „Liście” (…). Otóż Jan nigdy nie mówi o sobie, ani wprost, ani przez trzecią osobę, natomiast autor Apokalipsy zaraz na początku kładzie imię swoje (…) Ewangelista natomiast nawet na czele „Listu powszechnego” imienia swego nie położył, ale zaraz rozpoczął od tajemnicy objawienia bożego. (…) Lecz ani w „Drugim”, ani w „Trzecim liście”, przypisywanym Janowi, aczkolwiek są krótkie, niema na czele imienia Janowego, tylko znajduje się tam napis bezimienny: „Prezbiter”. Tamten natomiast uważał, że niedość przytoczyć swe imię nie raz tylko jeden, a potem przystąpić do opowiadania, lecz jeszcze [często] powtarza. Dionizy kończy znamiennym stwierdzeniem: Aczkolwiek nie przeczę, że drugi autor miał wizję objawień, że otrzymał wiedzę i proroctwo, to jednak widzę, że jego wyrażenia i język nie są czysto greckie, owszem używa słów prostaczych, popełnia barbaryzmy [wyrażenia obce danemu językowi, przeniesiona z innego języka], a nawet i solecyzmy [błędy składniowe]. Nie uważam, że potrzeba ich tutaj wyliczać, bo broń Boże, nie przytaczam tego z chęci szyderstwa, ale w tym jednym celu, by stwierdzić obu pism różnicę9.

Żeby mieć pełniejszy obraz należy przytoczyć również opinie przeciwne. Justyn Męczennika w Dialogu z Żydem Tryfonem (około 150-155) napisał: Mąż imieniem Jan, jeden z Apostołów Chrystusowych, prorokował w Apokalipsie, którą oglądał, że ci, co uwierzą w naszego Chrystusa, tysiąc lat spędzą w Jerozolimie, i że potem nastąpi powszechne, jednym słowem wiekuiste, równoczesne wszystkich zmartwychwstanie i sąd10. Podobnie czytamy u Ireneusza, który przedstawiając osobę Jana apostoła, wspomina o jego zesłaniu na Patmos i wizji: Widział je [objawienie] bowiem niedawno temu, prawie za dni naszych, pod koniec panowania Domicjanowego11. Jednak począwszy od wątpliwości, wyrażonych w pierwszej połowie II wieku12, nie ustawały w antyku głosy rozróżniające autorstwo obu dzieł. Dodatkowo problem rozszerza się w przypadku listów przypisywanych Janowi. Zasadniczo panuje przekonacie, że autor Ewangelii jest również autorem Pierwszego Listu, natomiast autorem Drugiego i Trzeciego Listu (i Objawienia?) jest Jan (Prezbiter). Poglądy takie są dziś dość powszechne13. U podstaw wszystkich dokumentów corpus Joannum, stoi osoba Jana Apostoła, Umiłowanego Ucznia. Różnorodność poruszanych wątków i myśli da się zadawalająco wyjaśnić tylko poprzez przyjęcie istnienia czegoś na kształt szkoły, nazywanej od imienia głównej postaci (mistrza) „szkołą Janową”14. Tworzyło ją grono uczniów Apostoła skupionych wokół nauczania na bazie pewnej utrwalonej już tradycji tego środowiska. Uczniowie tej szkoły w latach 80-100, w oparciu o dobrą nowinę zwiastowaną przez Jana, a może nawet częściowo pod jego dyktandem, spisali Ewangelię. Z tego samego środowiska pochodzi również księga Objawienia. Choć oba dzieła pochodzą z tej samej szkoły, różni je bardzo wiele. Wskazuje to na bogactwo „kręgu Janowego”. Powstają w nim bardzo różne gatunkowo dzieła: począwszy od ewangelii, przez listy po apokaliptyk. Należy  zwrócić uwagę, że żadne pojedyncze środowisko wczesnochrześcijańskie nie przekazało dobrej nowiny w tak zróżnicowanej formie. Nie jest wykluczone, że w ramach tego kręgu mógł działać drugi Jan, ów „prezbiter”, o którym napisał Papiasz i inni Ojcowie Kościoła. To z tej szkoły wyszły również Listy. Widać wyraźne podobieństwo zachodzące między Pierwszym Listem a Ewangelią (J 1:1-18 a 1 J 1:1-2, szczególnie terminy: arche-zasada, Logos-Słowo, dzoe-życie), ale z drugiej strony dostrzec można pewne różnice: autor Listu nieco inaczej przedstawia pewne wątki swojego nauczani: według Ewangelii przejście ze śmieci do życia dokonuje się przez wiarę (J 5:24), a w Liście przez miłość (1 J 3:14). Podobne różnice nie mogą jednak w żaden sposób wykazać różnych środowisk, z których miałyby pochodzić oba dokumenty. Zdecydowanie wyraźniejsze są między nimi podobieństwa niż różnice. Dodatkowo pewne różnice mogą wynikać ze specyfiki gatunków literackich.

W Liście Autor często zwraca się do odbiorców w pierwszej osobie liczby mnogiej, jako zwierzchnik lub rzecznik wspólnoty efeskiej, choć tego możemy się raczej domyślać niż stwierdzić (1 J 1:1-5; 2:25; 4:6.14). List jest pismem skierowanym do (bliżej nieokreślonej) wspólnoty lub wspólnot, które związane są z osobą Apostoła. W całym tekście nie pada ani razu imię Jana, ale wyraźnie można odczuć jego autorytet. Odbiorcy są jego duchowymi dziećmi, których poucza po ojcowsku. W Liście często spotykamy się z formą „my”, która również sugeruje bliskość (1 J 1:6-10; 2:1-3; 3:1-2). Można dostrzec też wyraźnie wyjątkową dynamikę relacji między wspólnotami. Autor pisze o miłości, jaką żywi do współbraci. Miłość jest kluczowym słowem tego Listu. Stawia ją jako wzór wszystkich chrześcijańskich cnót, podobnie zresztą jak Paweł (1 Kor 13:13), ale posuwa się nieco dalej. W centralne części swojego Listu formułuje zasadę: Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim (1 J 4:16).

Zredagowany w szerszej formule korespondencji między zborami Pierwszy List przypomina nieco list Klemensa Rzymskiego do Koryntian. Choć wspólnoty funkcjonowały oddzielnie, między nimi istniała żywa więź. Napominanie całych wspólnot oraz poszczególnych osób dostrzegamy również w korespondencji Ignacego z Antiochii. Zarówno Klemens Rzymski, jak i Ignacy żyją i piszą dokładnie w tym samym czasie (pierwszy w roku 95, drugi w 105), w którym powstają dzieła szkoły Janowej. W duchu napomnień osobistych i wspólnotowych możemy odczytać Drugi i Trzeci List Jana. Choć związki z Pierwszym są w tym wypadku dość luźne, a tematy zdecydowanie mniej wzniosłe, to jednak dostrzec możemy apostolski autorytet, który kryje się za nadawcą. W Drugim Liście  Jan  Prezbiter zdecydowanie występuję przeciw wszelkim nowinkom w dziedzinie wiary, a za miarę chrześcijańskich relacji ponownie przyjmuje miłość. W Trzecim, ciekawym z punktu widzenia organizacji wspólnot zborowych w tym czasie na terenie Azji Mniejszej, Autor zdecydowanie sprzeciwia się nadużywaniu władzy przez próbujących skupić swoich rękach. Przyczyną napięcia jest postawa Diotrefesa, który pragnie być pierwszym w gminie, do której pisał autor (w. 9). Skarży się Gajusowi, że nie szanuje się jego autorytetu (w. 10). Może to wskazywać pośrednio na fakt, że to nie Apostoł Jan domaga się dla siebie posłuszeństwa, lecz któryś z jego uczniów. Mamy też przy okazji ciekawą informację o judeochrześcijańskich korzeniach kręgu Janowego. Autor chwali misjonarzy, że wyruszyli w drogę dla imienia Jego nie przyjmując niczego od pogan (w. 7). Może to oznaczać, że zbory w Azji przeżywają wciąż jeszcze podziały na etno- i judeochrześcijan. Autor zaś pochwala tego rodzaju separatyzm i konsekwentne trzymanie się wyłącznie nawróconych z judaizmu. Możliwe, że mamy w tym wypadku kolejny ślad separowania chrześcijan z pogan oraz traktowania ich jako czegoś w rodzaju „wstydliwego problemu”.

Przy okazji przedstawienia Kanonu Muratoriego zwróciliśmy uwagę, że w procesie redakcyjnym corpus Joannum  mogło uczestniczyć wiele osób. Listy oraz Objawienie w różnym stopniu poddane  były procesowi obróbki redakcyjnej. Wyraźne ślady tego typu zabiegów odnajdujemy w Ewangelii. Wskazuje na to podwójne zakończenie (por. J 20:30-31; 21:23-25), ewidentny dowód wpływu różnych redakcji. Drugie zakończenie (rozdz. 21) jest późniejszym dodatkiem. Znajdujemy w nim ważną ideę powszechności Kościoła, ze znanymi słowami o posłudze pasterskiej Piotra (21:15-17), a także proroctwo o śmierci Piotra (w.18-19) i dyskusja nad rzekomym ponownym przyjściem Pana jeszcze za Życia Apostoła Jana (w. 21-23). W tekście jest też charakterystyczny zwrot: wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe, który F. F. Bruce komentuje następująco: w redagowaniu tej Ewangelii brało udział kilka osób, zauważamy bowiem, że ktoś dodał swoje świadectwo do zapisu ewangelisty w 21:2415.

Szkoła Jana w Efezie

Grupa uczniów, zgromadzona wokół osoby Jana funkcjonowała najpierw na terenie gminy jerozolimskiej. Jan miał pewne związki z rodziną arcykapłana, co nie musi jednak oznaczać, że pochodził z rodu arcykapłańskiego (J 18:16). W czasie wielkiej emigracji uczniów Chrystusa w trakcie wojny żydowskiej grupa skupiona wokół niego znalazła schronienie w Efezie, mieście portowym, liczącym w tych czasach dwieście tysięcy mieszkańców.

Od czasów cesarza Augusta Efez zyskiwał na znaczeniu. Posiadał własny samorząd, a zatem również własną administrację i sadownictwo. W celu podejmowania ważniejszych decyzji zwoływano zgromadzenie, którego obradowało w wielkim teatrze (Dz 19:29). Najbardziej charakterystycznym kultem, a zarazem najznamienitszą budowlą było Artemizjon, świątynia poświęcona wielkiej matce bogów, Artemidzie, utożsamianą z rzymską boginią Dianą. Artemizjon uchodziło za najwspanialszy z siedmiu cudów świata. Przyozdobiony był między innymi rzeźbami wielkiego Fidiasza i malowidłami Apellesa. W okresie helleńskim Efez stał się ważnym punktem pielgrzymkowym na religijnych drogach imperium, a jego mieszkańcy utrzymywali się między innymi z produkcji miniaturowych posążków Artemidy (Dz 19:23nn). Oprócz tego Efez znany był z tkactwa, dziewiarstwa, obróbki marmuru, snycerstwa i produkcji maści leczniczych. Miasto bardzo wcześnie wprowadziło kult cesarza. Służył temu Sebastejon, świątynia poświęcona bogini Romie i Augustowi. W czasach Jana wybudowano w Efezie świątynie poświęconą kultowi cesarza Domicjana, który kazał się tytułować dominus et deus (pan i bóg).

W tym mieście, według tradycji, przebywał Jan od roku 70 do śmierci (100?). Według niektórych badaczy przebywał tu wraz z Miriam, matką Jezusa, która po śmierci została pochowana w tym mieście. Swoją pracę misyjną prowadził zarówno na terenie miasta, jak i na całym obszarze rzymskiej prowincji Azji. Zaangażowanie misyjne Jana i jego otoczenia odnajdujemy w postaci przeróżnych reminiscencji w listach do siedmiu zborów azjatyckich (Obj 2-3). Apostoł został pochowany w Efezie, co zaświadcza jeszcze pod koniec II wieku biskup efeski Polikrates, który wspomina całą rzeszę świetnych mężów, potwierdzających tradycję obchodów Paschy/Wielkanocy 14 nisan. Żyli oni, działali i umarli (niektórzy odeszli w glorii męczeństwa) na terenie prowincji azjatyckiej. Wśród nich jest Jan, który spoczywał na piersi Pana, który jako kapłan diadem nosił i męczennik i nauczyciel, spoczywa on w Efezie16.

Na istotną rolę tego portowego miasta wskazuje fakt, że za bazę do pracy misyjnej obrali je sobie Paweł i Jan. Zanim bowiem Jan zamieszkał w Efezie pracę tu prowadził Paweł. W oparciu o synagogę i szkołę Tyrannosa (Dz 19:9) przez trzy lata nauczał Żydów i Greków (Dz 20:31). Świadczy to o dużej roli tego portowego miasta. Istotną częścią tej efeskiej mieszaniny narodów i ludów była duża diaspora żydowska. Nic dziwnego, że zarówno Paweł, jak i później Jan, mieli tu dobry punk zaczepienia dla swoich działań. Łukasz wspomina również o aktywnej działalności w Efezie uczniów Jana Chrzciciela. Choć Joachim Gnilka powątpiewa w autentyczność tej informacji, to wydaje się ona jak najbardziej wiarygodna1717. W pierwszej kolejności autor Dziejów wspomina Apollosa, który choć był zaznajomiony z drogą Pańska (synonim chrześcijaństwa), znał tylko chrzest Janowy (18:25). Następnie mówi o grupie uczniów Jana Chrzciciela, których Paweł pouczył o konieczności przyjęcia nauki o Jezusie, następnie przekazał im ewangelię, ochrzcił i modlił się o dar Ducha Świętego, a kiedy włożył na nich ręce, Duch Święty zstąpił na nich. Mówili też językami i prorokowali (19:6). Wszystko to wskazuje na istnienie w Efezie wspólnoty kultywujących dzieło i naukę Jana Chrzciciela, uznające go za proroka i mesjasza. Wspólnoty takie istnieć będą jeszcze co najmniej do III wieku. Staną się wręcz swoistą konkurencją dla chrześcijaństwa. Tekst Dziejów potwierdza istnienie takiej właśnie wspólnoty w Efezie. Jest to ważna informacja, ponieważ pozwala zrozumieć, dlaczego w Ewangelii Jana możemy odnaleźć tak istotne wątki nauczania Chrzciciela. Przede wszystkim był on pierwszym nauczycielem Jana, syna Zebedeusza (J 1:35-39). W ten sposób Apostoł stanowi coś w rodzaju pomostu między tradycją Chrzciciela i Mesjasza. Echa tego odnajdziemy zarówno w Prologu (J 1:6-8.15), jak i w dalszej części Ewangelii. Wszystko to wskazuje na występowanie gmin kultywujących pamięć o Janie Chrzcicielu w Efezie i na terenie całej Azji.

Nie znamy przyczyn i okoliczności, dla których Efez stał się centrum działalności Jana i jego szkoły. Należy to prawdopodobnie wiązać z liczną diasporą żydowską, która znalazła się tu znacznie wcześniej, a po klęsce roku 70 liczba przybyszów z Judei i Galilei jeszcze wzrosła18. Możemy przypuszczać, że Jan znalazł się na obrzeżach wspólnoty założonej przez Pawła. Zanim Paweł przybył do Efezu istniała w tym mieści silna wspólnota judeochrześcijan. Z Dziejów dowiadujemy się, że Apostoł narodów zerwał związki z synagogą dość szybko. Już po trzech miesiącach odłączył się od niej wraz z gronem neofitów i w ten sposób doszło w Efezie do zawiązania się zboru składającego się w znacznej mierze z wierzących z pogan (Dz 19:8). Miało to miejsce około roku 5419. Nie jesteśmy w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy podobnie jak w przypadku Antiochii, również w Efezie, doszło do poważnych tarć między judeochrześcijanami i etnochrześcijanami, ale możemy to założyć. Pewne teksty pozwalają przyjąć, że Paweł miał spore trudności ze wspólnotą nawróconych z judaizmu. Chyba o tym pisał w liście do zboru w Koryncie (1 Kor 15:32), a później także Do Tymoteusza (1:3). Drugi list pasterski poświadcza smutną prawdę: odwrócili się ode mnie wszyscy, którzy są w Azji, napisał Apostoł (2 Tm 1:15). Oznacza to ni mniej ni więcej, jak tryumf judeochrześcijan na terenie Efezu i całej prowincji azjatyckiej. Po swoim uwięzieniu Paweł zlecił opiekę nad tym zborem Tymoteuszowi (1 Tm 1:3). Możliwe, że w tym czasie odżyły znów związki z synagogą, a z kolei bracia z pogan znaleźli się na marginesie wspólnoty. Przykłady agresywnej akcji misyjnej judaizujących chrześcijan mogliśmy już wcześniej prześledzić w Listach Pasterskich20.

Gdy Jan przybył do Efezu istniała więc już chrześcijańska wspólnota, naznaczona podziałami. Jej cechą był zapewne spory odsetek wiernych pochodzących z pogan. Tymczasem, jak podkreślił Daniélou, za P. Braunem: Jan należał do stronnictwa tych, którzy domagali się, aby z autentycznego judaizmu rezygnować w stopniu możliwie najmniejszym2121. Przykładem takich postaw Jana będzie kwestia stosunku do mięsa ofiarowanego bożkom. Paweł uczył, że chrześcijanie mogą bez problemów kupować mięso na przyświątynnych stoiskach, choć mogło ono pochodzić z ofiarnego uboju i w tym sensie być rytualnie poświęcone  jakiemuś  bóstwu  (por.  1  Kor  10:25).  Podobnie  nie  widział przeszkód,  aby chrześcijanie przyjmowali zaproszenie na uczty organizowane przez sąsiadów, nawet jeżeli w grę mogło wchodzić podejrzenie, że mięso tam podawane pochodziło z ofiar na  cześć jakiegoś pogańskiego bóstwa (1 Kor 8:4-7; 10:27). Jedynym warunkiem, stawianym przez Apostoła, było zachowanie pokoju we wspólnocie i nie wywoływanie zgorszenia wśród braci (1 Kor 10:29-32). Tymczasem środowisko związane z Janem potępiało tych chrześcijan, którzy jedli mięso ofiarowane bożkom (Obj 2:14.20). W tym sensie możemy stwierdzić, że judaizm wycisnął zdecydowanie mocniejsze piętno na teologii Jana niż na teologii Pawła. Dowodem może być opieranie się w Efezie i na terenie całej rzymskiej prowincji azjatyckiej na tradycji przestrzegania obchodów Paschy 14 nisan. Jej źródłem ewidentnie jest Jan. Podkreślił to wspominany już wcześniej Polikrates z Efezu. Zauważono również istotny wpływ essenizmu na „szkołę Janową”. Nie oznacza to oczywiście, że Jan, syn Zebedeusza, był esseńczykiem. Może to oznaczać jedynie, że w jego środowisku posługiwano się wieloma ideami, które znane są nam z pism esseńskich. Według Dawida Flussera Jan Apostoł zapożyczył z esseńskich nauk koncepcję dwoistości świata. Widać to w zastosowaniu charakterystycznych esseńskich przeciwstawieństw: dobro-zło, światłość-ciemność, prawda- kłamstwo, miłość-nienawiść22. Podobnie uważa Daniélou, który stwierdza: Pod względem literackim Apokalipsa i Ewangelia Jana wywodzą się z kręgów judeochrześcijańskich, pozostających w sposób oczywisty pod wpływem esseńskim23. To również może prowadzić do Jana Chrzciciela, którego związki z essenizmem są obecnie traktowane jako oczywistość.

Około 95 roku, czyli dwadzieścia pięć lat po zamieszkaniu przez Jana w Efezie, tamtejsza synagoga przyjęła reformę w duchu faryzejsko-rabinackim. Drogi wspólnoty żydowskiej i chrześcijańskiej poczęły się coraz bardziej od siebie oddalać. Ogłoszenie wierzących w Mesjasza Jezusa heretykami, jawne zwalczanie ich na terenie synagog, a wreszcie rzucenie na nich klątwy, wywołały bolesne rany. Nie tylko rany po biczowaniu. W znacznie większym stopniu chodzi o dramat rozejścia się dotychczasowych braci w judaizmie. W otoczeniu Janowym odnajdujemy liczne ślady tej tragedii. Przybiorą one charakter głębokiego wyrzutu, jakie środowisko związane z Apostołem Janem uczyni współbraciom w żydostwie. Doprowadzą one do przekonania o antyjudaistycznym charakterze ewangelii Jana. Obecnie trwają intensywne badania tego zagadnienia24.

Czwarta Ewangelia

É. Trocmé stwierdza: Czwarta Ewangelia może być uważana za najdoskonalszy wyraz dojrzałego chrześcijaństwa25. Różnica między ewangelią Janową, a pozostałymi jest oczywista. Nie ma konieczności wykazywania tych różnic, ponieważ widoczne są gołym okiem na każdej stronie ewangelii. Ziemskie życie Jezusa jest u Jana ściśle skorelowane ze świętami judaizmu. W związku z nimi odnajdujemy istotne mowy i proklamacje Jezusa. Jan wspomina trzy Paschy (2:13; 6:4; 13:1). Skąd wzięło się późniejsze przekonanie o trzyipółletnim okresie Jego misji (synoptycy mówią wyłącznie o jednej Passze, konkretnie o tej, w czasie której został On ukrzyżowany). Między obchody Paschy wplecione zostało Święto Namiotów (Sukkot; 7:2), Święto Pięćdziesiątnicy (Szawuot; 5:1) i Święto Poświęcenia Świątyni (Chanuka; 10:22), którego tradycja związana jest z czasami powstania machabejskiego. Istnieje wiele wspólnych tematów i wątków, które odnaleźć możemy u synoptyków, potwierdzonych przez Jana, szczególnie w związku ze śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa, choć oczywiście nie wyłącznie. W tym obszarze spotykamy również znaczące różnice, jak w wypadku terminu śmierci Mistrza. Według Jana Jezus został ukrzyżowany w przeddzień Paschy, według synoptyków w czasie samego święta. Jan przedstawia również postacie i opisuje zdarzenia oraz prezentuje mowy, których na próżno by szukać u pozostałych ewangelistów. Takie wydarzenia, jak wesele w Kanie Galilejskiej, rozmowa z Nikodemem i z Samarytanką, uzdrowienie ślepego przy sadzawce w Betsaidzie czy ślepego od urodzenia, wskrzeszenie Łazarza, nalezą wyłącznie do Ewangelii Jana. Apostoł zdecydowanie rozprawił się z przekonaniem o mesjańskim charakterze Chrzciciela, przeciwstawiając się istniejącym wspólnotom joannitów (czyli zwolenników Jana Chrzciciela). Występuje przeciwko wyznawcom koncepcji o czysto ludzkim charakterze Jezusa (ebionici), pokazując Go jako przedwieczny Logos. Sprzeciwia się jednocześnie gnostyckiemu „odczłowieczeniu” Jezusa, stąd nawet po zmartwychwstaniu Mistrza można było dotknąć, a spożywanie z uczniami śniadania po zmartwychwstaniu jest potwierdzeniem cielesnej struktury Jezusa. Występuje też przeciw kultowi cesarskiemu, gdy ustami Tomasza nadaje Jezusowi rzymski tytuł panującego cesarza: Dominus meus et Deus meus (J 20:28).

To co ma jednak dla nas szczególne znaczenie, to wspominany wcześniej antyjudaizm Ewangelii. Należy stwierdzić, że zarówno sam Jan, jak i jego szkoła, a także cały krąg uczniów tego otoczenia, to nawróceni na chrześcijaństwo Żydzi. Nie można więc traktować wypowiedzi, które odnajdujemy w Ewangelii, nie uwzględniając tego faktu. Nie powinno się również odrywać kontrowersyjnych wypowiedzi od tła historycznego, czyli wydarzeń, do których dochodzi pod koniec wieku na styku judaizm-chrześcijaństwo. Ewangelia Jana ponad siedemdziesiąt razy używa terminu „Żydzi”. Pozostałe ewangelie czynią to zaledwie kilkukrotnie. Za każdym razem odnosi się wrażenie, że termin ten wypowiadany jest w sposób, świadczący o wyraźnym odróżnieniu wierzących w Jezusa od wspólnoty synagogalnej, wręcz w taki sposób, jakby wśród wierzących w kościelnej wspólnocie nie było żadnego Żyda. Wrażenie jest oczywiście mylące, ale można mu ulec przy odrobinie złej woli, czego niestety w historii nie brakowało. Na kartach Ewangelii Jana padają najostrzejsze słowa krytyki pod adresem Żydów. Wspólnotę rodzącego się Kościoła teksty te przedstawiają jako ogarniętą bojaźnią przed Żydami (7:13; 19:38; 20:19). Żydzi jawią się jako prześladujący wszystkich, którzy swoją wiarą przyjmują orędzie Jezusa Mesjasza. Nawet ci, którzy wcześniej uwierzyli w Jego mesjaństwo, obrócili się przeciwko Niemu i stali się najgorszym typem Żydów. Możemy się jedynie domyślać, że były to reminiscencję wydarzeń historycznych, wzajemnych niechęci, poważnych napięć i zadanych raz, z czasów Jana w Efezie. Warto zwrócić uwagę na pozorny antyjudaizm tych tekstów. Jezus wobec  tych Żydów, którzy w niego uwierzyli kieruje ostre słowa: Wiem, że (…) chcecie mnie zabić (8:37.40), Ojcem waszym jest diabeł (8:44), Ponieważ ja mówię prawdę, nie wierzycie mi (8:45), nie słuchacie, bo z Boga nie jesteście (8:47). Zdania te, wyrwane z kontekstu, staną się potężnym orężem w antysemickiej polityce Trzeciej Rzeszy, ale niestety nie tylko26.

Rany, które nosi wspólnota Janowa w Efezie, są efektem reformy w Jamne. Gdy autor Ewangelii wypowiada się w ten sposób o Żydach należy pamiętać, że sam będąc Żydem i przemawiając do wspólnot, składających się w większości z Żydów, daje jasno do zrozumienia, iż ci, którzy przejęli kontrolę nad judaizmem po roku 70 nie są prawdziwymi wyznawcami judaizmu. Prawdziwi Żydzi uwierzyli bowiem Jezusowi. Jednocześnie termin „Żyd” jest u Jana zawsze synonimem zwierzchników ludu, przede wszystkim zaś faryzeuszy. Ewidentnie Autor pragnie również przekazać ważną prawdę: w jego czasach rozejście się dróg Synagogi i Kościoła jest już faktem. Źródła tego faktu Jan upatruje w czasach Jezusa, ale prawdziwa kulminacja nastąpiła w czasach pisania Ewangelii (i Objawienia).

Pisma Jana, podobnie jak i inne powstałe w tym czasie, noszą jeszcze jedno znamię. Jest to znamię rodzących się herezji. Temat ten będzie przedmiotem kolejnej części „początków Kościoła”.

W.A.Gajewski

  1. A. Läpple, Od egzegezy do katechezy. Nowy Testament, t. 2, tł. B. Białecki, Warszawa 1986, s. 271.
  2. J. A. Fitzmyer, Ewangelia według św. Łukasza, w: Słownik wiedzy biblijnej, pod red. B. M. Metzger, M. D. Coogan, Warszawa 1996, s. 163.
  3. HK, 3, 39, 15-16.
  4. Ireneusz z Lyonu, w dziele Przeciwko herezji (Zdemaskowanie i odparcie fałszywej gnozy, Adversus haereses) wyszczególnia i opisuje cztery ewangelie (3,1,1): Mateusz, począł ją [ewangelię] głosić wśród Żydów i spisał w ich własnym języku, wtedy też dopiero Piotr i Paweł ewangelizowali i zakładali Kościół w Rzymie. Po ich śmierci nauczanie Piotra utrwalił na piśmie jego uczeń i tłumacz Marek, a Ewangelię Pawła zawarł w księdze jego towarzysz Łukasz. Wtedy wreszcie sam nawet Jan, ten z uczniów Pana, który spoczywał na Jego piersi, wydał podczas pobytu w Efezie, w Azji (za: M. Michalski, Antologia literatury patrystycznej, t. 1, z. 1, Warszawa 1969, s. 259). Na innym miejscu Ireneusz stwierdza, że jak są cztery filary świata, cztery wiatry, cztery strony świata, tak istnieć muszą cztery ewangelie dodaje zaś: Niemożliwie jest, aby było więcej albo mniej Ewangelii, niż jest (3,11,8).
  5. Tertulian, Przeciw Marcjonowi (4, 5, 3), tł. S. Ryznar, wstęp i opr. W. Myszor, Warszawa 1994.
  6. Tekst polski w: E. Dąbrowski, Prolegomena do Nowego Testamentu, Poznań 1960, s. 53-59.
  7. HK, 3, 39, 5-6
  8. HK 7, 25,16.
  9. HK, 7, 25,7-27
  10. Justyn, Dialog z Żydem Tryfonem, 81, 4.
  11. HK, 3, 18,1-3
  12. Kanon Muratoriego: Objawienia Jana i Piotra [uznane później za apokryficzne] przyjęliśmy tylko w takim zakresie, w jakim niektórzy z nas życzą sobie, by były odczytane na zgromadzeniach gminy.
  13. A. Läpple, dz. cyt., s. 448-449; J. Gnilka, Teologia Nowego Testamentu, tł. W. Szymona, Kraków 2002, s. 291; É. Trocmé, Pierwsze kroki chrześcijaństwa, Kraków 2004, s. 163-165.
  14. J. Gnilka, dz. cyt., s. 293-294.
  15. F. F. Bruce, Wiarygodność Pism Nowego Testamentu, Katowice 2003, s. 67.
  16. HK 5, 24, 3
  17. J. Gnilka, Paweł z Tarsu., Kraków 2001, s. 153.
  18. O znacznej liczbie Żydów w Efezie pisze m.in. E. Dąbrowski, Paweł z Tarsu, Warszawa 1953, s. 313, cytując list konsula Dolabelli do senatu rzymskiego i zgromadzenia ludowego w Efezie.
  19. J. Daniélou, H. I. Marrou, Historia Kościoła, t. 1, Warszawa 1986, s. 44.
  20. Por. Droga Kościoła do samodzielności, w: „Chrześcijanin” 09-10/2007.
  21. J. Daniélou, H. I. Marrou., dz. cyt., s. 50.
  22. D. Flusser, Chrześcijaństwo religią żydowską, Warszawa 2003, s. 184.
  23. J. Daniélou, H. I. Marrou, dz. cyt., s. 50.
  24. Godną polecenia jest praca M. S. Wróbla, Antyjudaizm a Ewangelia według św. Jana. Nowe spojrzenie na relacje czwartej Ewangelii do judaizmu, Lublin 2005.
  25. É. Trocmé, dz. cyt., s. 168.
  26. M. S. Wróbel w swojej monografii przedstawia wykorzystywanie przez propagandę nazistowskich Niemiec tego typu ewangelicznych haseł dla krzewienia ideologii zła i nienawiści wobec narodu żydowskiego, dz. cyt., s. 30.