Metropolia jerozolimska. Część I

Początki Kościoła osadzone są wydarzeniach roku 30. Momentem krytycznym historii Jezusa było jego uwięzienie, skazanie i egzekucja na krzyżu. Część Jego uczniów rozproszyła się, a może wręcz uciekła z Jerozolimy. Taki los spotykał wszystkich dotychczasowych pretendentów do tytułu mesjasza Izraela. Jednak historia Jezusa nie kończy się z chwilą złożenia ciała do grobu. Pierwszego dnia tygodnia, najpierw kobiety, a później także inni uczniowie, spotkali swojego Mistrza żywego. Zmartwychwstały przebywał ze swoimi przez czterdzieści dni, a potem na ich oczach uniósł się do nieba. W dniu Pięćdziesiątnicy, w Jerozolimie, po zesłaniu Ducha Świętego, Kościół objawił się światu.

Metropolia jerozolimska. Część I

Dzieje i organizacja

Podstawą Kościoła jest historia, a nie religijny mit. Historia Jezusa z Nazaretu. Jego przesłanie, śmierć i zmartwychwstanie, wszystko to stanowi podstawę kerygmatu naocznych świadków, jak to opisał jeden z nich: co słyszeliśmy, co oczami naszymi wdzieliśmy, na co patrzyliśmy i czego ręce nasze dotykały (1 J 1:1). Historia ta jest przekazywana od początku przez Kościół.

Przedmiotem naszego zainteresowania jest czas początków, czyli gmina jerozolimska, Matka wszystkich chrześcijańskich Kościołów, obiekt westchnień wszystkich wierzących1. W odniesieniu do niej całkowicie uzasadnione jest sformułowanie: Metropolia (gr. metro-polis, dosłownie: miasto macierzyste). Przedstawmy pokrótce główne źródła do tego problemu. W pierwszej kolejności wymienić należy dzieła kanoniczne, szczególnie Listy, a zwłaszcza Drugą Księgę Łukasza. Oprócz tego dysponujemy cenną literaturą liturgiczną, polemiczną i apokryficzną pochodzenia judeochrześcijańskiego (Didache, List Barnaby, Pasterz Hermasa, a także liczne apokryfy NT i inne pisma)2. Mimo, że materiały te powstały w drugiej połowie I wieku (znaczna część Listów apostolskich, Dzieje) i na początku II stulecia, możemy, poprzez ich zestawienie, zbudować dość solidny obraz pierwszego Kościoła. Próby zdyskredytowania Łukasza jako historyka, podejmowane od połowy XIX w., nie powiodły się. Zamiast tego zyskał on ostatecznie opinię dobrego historyka, a jego dzieła pozostają wciąż niezastąpionym źródłem wiedzy3. Trzeba jednak przyznać, że naszego Autora cechuje ogólnikowość, co momentami rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. Łukasz unikał zasadniczo napięć i, w porównaniu Pawłem, był zdecydowanie bardziej wyważonym pisarzem. Zauważyć to możemy porównując na przykład relacje obu pisarzy z tzw. soboru jerozolimskiego, do czego jeszcze wrócimy. Przyczyny tej ugodowości tkwią, jak się zdaje, w samym założeniu Dziejów. Noszą one wyraźny rys apologetyczno-katechetyczny. Na początku Ewangelii autor wyraźnie zaznaczył: Postanowiłem i ja, który wszystko od początku przebadałem, dokładnie kolejno ci opisać, dostojny Teofilu, abyś upewnił się w prawdziwości nauki, jaką odebrałeś (1: 4). Tej perspektywy nie możemy stracić z oczu czytając Łukasza.

W zgodnej opinii historyków, Kościół zainaugurował swoją działalność w ostatnim, najbardziej uroczystym, dniu Święta Tygodni4. Czas nie był tu dziełem przypadku. Uczniowie umocnieni wydarzeniami popaschalnymi, a następnie nadzwyczajnym Darem z wysokości, proklamowali w Jerozolimie Jezusa jako Pana i Chrystusa (Dz Ap. 2: 36). Łukasz wspomina, że tego dnia zostało ochrzczonych trzy tysiące osób (2:41). Neofici byli żydami z Jerozolimy, ale również przybyłymi na święto pielgrzymami z różnych części rzymskiego imperium (2:9-11). Ci zapewne po powrocie do swoich domów stali się na miejscu świadkami Jezusa, zalążkiem przyszłych zborów poza Jerozolimą. Pozostali zaczęli gromadzić się w samym Mieści. Nie jesteśmy w stanie ocenić, jak kształtowała się wielkość tej wspólnoty. Łukasz podaje jedynie, że po kolejnych nawróceniach, zapewne w latach 31/32, było już we wspólnocie ponad pięć tysięcy mężczyzn (4:4). Pod koniec lat pięćdziesiątych zbór stanowił wielotysięczną wspólnotę (miriady, jak napisał Łukasz 21: 20). Nie należy wysuwać z tego zbyt pochopnego wniosku, co do ostatecznej liczby judeochrześcijan w Mieście5. Należy pamiętać, że sama Jerozolima nie była wówczas miastem dużym, liczyła około 50/60 tysięcy mieszkańców6. Prawdopodobnie więc liczby, o których mowa w Dziejach, dotyczyły całego okręgu jerozolimskiego.

Dzieje wspólnoty możemy podzielić zasadniczo na dwa okresy. Pierwszy, od momentu powstania Kościoła do wojny żydowskiej (30-66/67), drugi od powrotu do Jerozolimy po katastrofie roku 70 do klęski Świętego Miasta w roku 135. Etap pierwszy jest zdecydowanie bardziej znany, głównie dzięki Łukaszowi, natomiast drugi okryty jest większą tajemnicą. Spróbujmy prześledzić pokrótce oba etapy.

Już u początków Kościoła poszczególne okresy wyznaczały kolejne prześladowania. Pierwsze są ewidentnie inspirowane przez saduceuszy. Nie powinno to dziwić, gdyż władzę początkowo wciąż sprawowali odpowiedzialni za śmierć Jezusa – Kajfasz i Piłat (pierwszy urzędował do roku 37, drugi do 36). Obowiązkiem arcykapłana było czuwanie nad spokojem w Mieście i w jego najbliższym otoczeniu. Musiało to prędzej czy później doprowadzić do kolizji z ugrupowaniem głoszącym mesjaństwo zgładzonego za przestępstwo polityczne Jezusa. Wygląda na to, że zwarcie nastąpiło już około roku 31. Zauważamy trzykrotny nawrót prześladowań, które uderzały w młody zbór ze strony saduceuszy (4:1nn; 5: 17; prawdopodobnie także 12:1nn). Ostatnie miało miejsce w roku 43 lub 44, a jego ofiarą padł Jakub Zebedeusz. Faryzeusze zachowywali wobec prześladowanych postawę raczej neutralną, a autor Dziejów mówi wręcz, że momentami przychylną (5:34nn). Najwyraźniej w Sanhedrynie toczył się zwyczajowy spór pomiędzy dwoma największymi frakcjami, na czym korzystali prześladowani. Możliwe też, że faryzeuszom imponowała gorliwość, z jaką judeochrześcijanie trzymali się Prawa. Jednak w momencie, gdy zwolennicy jednej z frakcji w łonie Kościoła (helleniści) wypowiedzieli się krytycznie o Świątyni, faryzeusze stali się natychmiast inicjatorami krwawej rozprawy z chrześcijaństwem. Jej ofiarą padł Szczepan, jeden z Siedmiu (J. Daniélou podaje rok 36/37, J. Gnilka zaś 31/32). Do podziału na hebraistów i hellenistów w łonie młodej wspólnoty wrócimy w II cz. artykułu, gdy poruszone zostaną wątki praktyk i sporów o zachowanie Prawa (Tory).

Efektem prześladowań było rozproszenie frakcji hellenistycznej, której przedstawiciele dotarli aż do Fenicji, na Cypr i do Antiochii (11:19.20). Tymczasem w Jerozolimie pozostali apostołowie i przedstawiciele środowiska hebraistów. Byli oni narażeni na szykany i prześladowania, szczególnie, gdy do władzy doszedł Herod Agryppa I, marzący o odbudowie królestwa Izraela z czasów Heroda Wielkiego, swojego dziadka. Król chciał przypodobać się ludowi, a szczególnie saduceuszom. W konsekwencji wybuchło prześladowanie. To wówczas Piotr został zmuszony do opuszczenia Jerozolimy (12:17). Prawdopodobnie inni apostołowie pozostali jednak w Mieście. Kryzys wywołany wystąpieniem hellenistów trwał nadal, a jego konsekwencją było spotkanie apostołów i starszych w Jerozolimie (15:1nn) w roku 48/49 (J. Gnilka podaje 47/48). Pozycja Metropolii osiągnęła wówczas swój punkt kulminacyjny. Lata pięćdziesiąte wydają się okresem względnego spokoju, ale liczne znaki wskazują, że nad Miastem zbierają się czarne chmury. Ich źródła były co najmniej dwojakie. Z jednej strony wzrastał ucisk rzymskich prefektów, rządzących Judeą twardą ręką, z drugiej zaś do głosu zaczęły dochodzić najbardziej radykalni zwolennicy walki z okupantami – zeloci. Zmiana nastrojów wokół jerozolimskich chrześcijan, na początku lat sześćdziesiątych, stała się wyraźniejsza. Jej tragicznym efektem było ukamienowanie Jakuba, brata Pańskiego, pełniącego przewodnią rolę we wspólnocie (62). Wojna wybuchła w roku 66. Euzebiusz podaje, że: dzięki wyroczni bożej [proroctwu], objawionej najpoważniejszym członkom swoim, otrzymali rozkaz, by przed wybuchem wojny miasto puścili i udali się do jednego z miast Perei, zwanego Pella (HE, III, 5, 3). Kres walk wiąże się ze zniszczeniem Jerozolimy i zburzeniem Świątyni. Te polityczne wydarzenia przekładają się bardzo konkretnie na sytuację judeochrześcijan.

Po dramacie wojny relacje pomiędzy Żydami w judeochrześcijanami ulegały znacznemu pogorszeniu. Dochodzi wręcz do otwartego konflikt pomiędzy Kościołem a Synagogą. Rodowici Żydzi uważali judeochrześcijan za zdrajców sprawy narodowej. Śladem tego napięcia jest, pochodząca z początku II wieku, interpolacja do odmawianej w synagogach modlitwy Osiemnaście Błogosławieństw (Szmone-Esre) w brzmieniu: Niech Nazarejczycy i heretycy zginą w jednym momencie; niech zostaną wymazani z księgi żyjących i niech nie będą zapisani ze sprawiedliwymi7. Wydaje się, że jej celem było odłączenie chrześcijan od kultu synagogalnego. Z drugiej strony w judeochrześcijaństwie, walczącym o niezależność od Synagogi, zaczęły pojawiać się słowa zdecydowanego sprzeciwu wobec nacisku ze strony współrodaków. Ich echem jest zwrot z obawy przed Żydami występujący w powstałej właśnie w tym czasie Ewangelii Jana(7:13; 19:38; 20:19). Mury niechęci rosły coraz wyżej.

Ostatecznie los wspólnoty jerozolimskiej został przypieczętowany kolejnym powstaniem pod wodzą Bar-Kochby (132-135). Syn Gwiazdy ogłosił się mesjaszem, a chrześcijan, którzy nie chcieli włączyć się w nurt powstania lub odrzucali jego mesjańskie pretensje byli ciężko prześladowani.

Upadek powstania to jednocześnie koniec istnienia Metropolii jerozolimskiej w jej pierwotnym kształcie. Od tej pory Żydzi mieli urzędowy zakaz wstępu do Jerozolimy. Na terenie Aelii rozpoczął swoje funkcjonowanie Kościół składający się z chrześcijan pochodzących z pogan (gr. etnos – narody, stąd nazwa etnochrześcijanie).

Przyjrzyjmy się teraz organizacji Metropolii jerozolimskiej. Zacznijmy od spraw oczywistych, wartych jednak podkreślenia: cały kościół jerozolimski składał się wówczas z wierzących Żydów, napisał Euzebiusz, podkreślając że było tak, aż do cesarza Hadriana, czyli do 135 roku (IV, 5, 2). Nie ulega wątpliwości, że zostały wytworzone takie formy organizacyjne, które związane były z mentalnością Izraela. Pierwszą i podstawową strukturą było kolegium Dwunastu (gr. dodeka). Swoimi korzeniami sięgało ono mozaistycznej idei dwunastu plemion i prorockiej Świętej Reszty z czasów mesjańskich8. Gdy po wydarzeniach paschalnych grono to zostało uszczuplone o Judasza, uczniowie zgromadzeni w Wieczerniku zdecydowali się dokooptować na miejsce Macieja (los padł na Macieja, 1:26). Warto dodać, że dla Łukasza pojęcia apostołowie i Dwunastu mają charakter najczęściej synonimiczny. W mowie Piotra pojawił się zwrot trzeba więc (partykuła dei-edei pojawia się w tym tekście dwukrotnie1:16.21), wyrażający ideę konieczności. Odpowiadając na pytanie: z czego wynikała owa konieczność, wydaje się, że należy podkreślić dwa powody. Po pierwsze instytucję Dwunastu powołał do istnienia sam Jezus, jako zapowiedź Odnowionego Izraela i uczniowie nie wyobrażali sobie, żeby miała przestać istnieć. Po drugie, apostołowie zostali powołani jako eschatologiczne kolegium do składania świadectwa o Zmartwychwstałym. Dlatego właśnie konkluzja Piotra jest następująca: Trzeba więc, aby jeden z tych mężów (..) stał się wraz z nami świadkiem jego zmartwychwstania (1:22). Przy okazji Apostoł użył na określenie posłannictwa apostolskiego dwóch ważnych słów-pojęć, które w historii Kościoła zrobią wkrótce zawrotną karierę: sługa-diakon (dosłownie diakonias, usługiwanie 1:17) i biskup (dosłownie episkopèn, urząd, nadzorca 1:20).

Wydaje się, że uzupełnianie grona Dwunastu trwało nadal, dokonało się również po śmierci Jakuba i po opuszczeniu Jerozolimy przez Piotra. Nie ma na to dowodów skrypturystycznych, ale analizowany fragment daje ku temu pewne podstawy. Uzupełnić je można informacją, którą pozostawił nam Euzebiusz, że po odejściu Piotra jego miejsce zajął Jakub, brat Pański (HE II, 1, 1-3). Argument ten może być dodatkowo wzmocniony, jeśli weźmiemy pod uwagę listę biskupów jerozolimskich do 135 roku, którą pozostawił Euzebiusz (IV, 5, 1-3). Wynika z niej, choć nie jest to konstatacja samego Euzebiusza, że na czele Kościoła jerozolimskiego do końca jego istnienia, stało grono Dwunastu, choć oczywiście nie byli to już ci sami, których wybrał Jezus9.

Kolegium, które spotykamy na kartach Dziejów, jest reprezentowane przez Piotra, albo przez Piotra i Jan (Dz Ap 3:1.3.11; 4:13.19; 8:14). Łukasz wyraźnie mówi, że kolegium apostolskie wysłało Piotra i Jana z misją do Samarii. Trudno na tej podstawie stwierdzić, że Piotr pełnił rolę zwierzchnika Metropolii. Władza była raczej w rękach kolegium.

Poza instytucją Dwunastu istniało grono zwane Siedmiu, niegdyś chętnie nazywane diakonami10. Należy zrewidować to stanowisko, gdyż w świetle współczesnych badań diakonat w takim znaczeniu, jak my go znamy z Listów Pasterskich ma pochodzenie nieco późniejsze. Powołanie Siedmiu jest efektem napięcia w łonie zboru. Sytuacja uległa zmianie, gdy doszło do sporu o utrzymanie wdów hellenistów (6:1nn). W tej sytuacji apostołowie zaproponowali całemu Zgromadzeniu powołanie grona siedmiu mężów, cieszących się zaufaniem, pełnych Ducha Świętego i mądrości, którzy będą mieli pieczę przy codziennym usługiwaniu (6,3).

Nawet pobieżna analiza służby Szczepana i Filipa (roz. 6-8), pozwala stwierdzić, że ich rola absolutnie nie zawężała się do usługiwaniu przy stołach, lecz wkraczała na pola ewangelizacji i misji, to skąd Filip zyskał przydomek Ewangelisty (Dz 21,8). Jak widzimy, zadania, które realizują Szczepan i Filip, nie mają wiele wspólnego z tym, co w późniejszym czasie pełnić będzie diakon. Siedmiu było raczej przywódcami oddzielnej grupy językowej (i teologicznej) w łonie Metropolii, choć niezbyt długo pełnili tę funkcję, pewni zaledwie rok.

Inną grupą, którą spotykamy w Kościele jerozolimskim są prezbiterzy (starsi). Łukasz zostawił nam zagadkę, pisząc zdawkowo i zaledwie przy okazji, że Paweł i Barnaba, delegaci zbory antiocheńskiego, przynosząc do Jerozolimy pomoc dla ubogich, przekazali starszym (11:30). Jak doszło do powstania grupy starszych, zarządzających Kościołem w Jerozolimie? Przyjmuje się najczęściej, że starsi odpowiadają za finanse (wynika to właśnie z tego tekstu). Oznaczałoby to jednak, że gmina jerozolimska posiadała trzy różne kasy i trzy różne ciała zarządzające finansami: apostołów (4:37), Siedmiu (od spraw pomocy wdowom hellenistów) i prezbiterów (11:30). Takie mnożenie urzędów, które mają pieczę nad kościelnym majątkiem, wymagałoby sprawnej administracji. Nic jednak na to nie wskazuje. Wydaje się, ze instancją, pełniącą nadzór nad finansami, jest wyłącznie grono Dwunastu. Powołani do służby helleniści, nie zajmowali się dystrybucją środków finansowych, a raczej głoszeniem Słowa. Kim więc byli starsi? W latach trzydziestych K. Lake postawił ciekawą hipotezę. Na podstawie badań stwierdził, że wspominani przez Łukasza prezbiterzy, to nikt inny, jak sami apostołowie. Uzasadnia to następująco: Prezbiterzy w Jerozolimie są problemem bardzo skomplikowanym. Słowo to wyraźnie ma związek z żydowskim „zeqenim”, czyli grupą mężczyzn będących przywódcami społeczności. W Kościele jerozolimskim któż mógł być nimi poza apostołami?11. Innymi słowy, starsi nie są drugą frakcją w łonie zarządu Kościoła, ani dowodem istnienia dwustopniowej (a może nawet trójstopniowej hierarchii: Dwunastu-starsidiakoni), ale byli samymi apostołami. Patrząc oczywiście z naszej, współczesnej perspektywy, gdzie hierarchie kościelne są ściśle określone, a nazwy jednoznaczne, taki wniosek może wydawać się zupełnie nietrafiony. W omawianych czasach, gdy żaden termin organizacyjny nie posiadał jeszcze przejrzystości, a nabierze jej dopiero w wyniku dłuższego używanie go przez społeczność, transparentność w tym przedmiocie nastąpi tak naprawdę dopiero na przełomie I/II wieku.

Jedno z najmniej znanych, a bez wątpienia najciekawszych ugrupowań, mających wpływ na zarządzanie wspólnotą jerozolimską, było grono braci Pańskich. Kilka razy został już wspominany główny przedstawiciel tego grona, Jakub. Kim byli bracia Pańscy? Można ich zdefiniować jako krewnych Jezusa lub wręcz Jego rodzonych braci. Wiemy, że za życia Jezusa bracia nie uznawali jego mesjańskiej godności (J 7:5). Sytuacja uległa jednak zmianie po Wielkanocy. Łukasz, pisząc o zgromadzonych w Wieczerniku, wspomina ich jako oddzielne grono uczniów (Dz Ap 1:14). Jakub był w tym gremium najstarszy. Jeszcze przed rokiem 40 stał się jedną z najważniejszych postaci wspólnoty jerozolimskiej, przywódcą hebraistów (Dz Ap 12:17, 15:13; 21:18; por. 1 Kor 9:5; 15:7; Gal 1:19; 2:9.12). Z biegiem czasu jego pozycja stawała się coraz mocniejsza. Na tzw. soborze jerozolimskim miał już ostatnie zdanie. Jego propozycje kończą debatę na temat stosunku etnochrześcijan do Zakonu (klauzule jakubowe, Dz Ap 15:13-21). Kanoniczny List Jakuba dowodzi głębokiego związku ze środowiskiem judeochrześcijańskim. Wielkim szacunkiem otaczał go Hegezyp, autor zaginionego traktatu z pierwszej połowy II w. poświęconego wspólnocie jerozolimskiej. Fragmenty jego dzieła zachował dla nas Euzebiusz. Jakub jest tu nazywany świętym z łona swojej matki (HE II, 23, 4). Przebywał ustawicznie w Świątyni wstawiając się za ludem izraelskim, nie pił wina i nie strzygł się (HE IV 22, 8 – nazirat?). Autor Dziejów, z pewnych powodów, nie eksponuje jednak jego postaci. Może dlatego, że Paweł stał na pozycjach zdecydowanie przeciwnych teologii konserwatywnego judeochrześcijaństwa, które wydaje się, reprezentował właśnie Jakub. Paweł wspomina zamieszanie (Gal 2:12), jakie wywołało w Antiochii przyjście niektórych od Jakuba. Kefas wpadł wówczas w panikę i odłączył się od wspólnoty z etnochrześcijanami.

W momencie, gdy Piotr opuścił Jerozolimę, Jakub został zwierzchnikiem całej wspólnoty. Nawet jeśli nie używał terminu „biskup” to był nim faktyczni. Wiele świadectw dowodzi, że Jerozolima w drugiej połowie I wieku była rzeczywiście zarządzana episkopalnie12. Jakub doprowadził również do tego, że na okres 80-90 lat utrwaliła się zasada utrzymanie przywództwa wyłącznie w linii rodziny Jezusa. Podkreślał to Euzebiusz (HE 3,11; 4,5). E. Stauffer nazwał to zjawisko chrześcijańskim kalifatem13. Po śmierci Jakuba zwierzchnictwo nad gminą objął inny krewny z linii Jezusa, Symeon. Ten również zginął jako męczennik za czasów Trajana.

Na przełomie I/II wieku powstała pokaźnych rozmiarów literatura pseudo-jakubowa. Z dokumentów rysuje się obraz Jakuba, którego pozycja przewyższa pozycję wszystkich apostołów. W tym czasie powstają też inne ważne dzieła tego środowiska: Protoewangelia Jakuba i Apokalipsa Jakuba. W Ewangelii Hebrajczyków czytamy, że Jezus po zmartwychwstaniu kieruje swoje pierwsze kroki najpierw do Jakuba (14). W Ewangelii Tomasza (12) Jakub urasta do rangi przyczyny wszechrzeczy: cały świat został stworzony z powodu Jakuba. Wszystko to jest elementem walki o wpływy gasnącego powoli środowiska judeochrześcijańskiego z Jerozolimy. Przez całe wieki zapomniano o szczególnym wpływie nawróconych żydów na wczesny Kościół. Już Euzebiusz musiał tłumaczyć, że pierwszymi biskupami Jerozolimy byli żydzi, którzy zupełnie szczerze przyjęli naukę Chrystusową, przeto mężowie rzeczy świadomi uznali ich za godnych piastowania urzędu biskupiego (IV, 5, 2). Przecież ci mężowie rzeczy świadomi to również byli Żydzi, o czym jakby Euzebiusz zapomina.

Metropolia jerozolimska była wspólnotą dużą, zróżnicowaną i rozbudowaną. Pomimo, że nie istniała długo (sto lat), zapisała się na stałe na kartach historii i to pięknymi literami apostołów, świadków i męczenników. W tak krótkim czasie wypracowała zwartą organizację, która stała się modelem dla przyszłych rozwiązań eklezjologicznych. Jej cechą to różnorodność. Obok instytucji Dwunastu spotykamy grono braci Pańskich, pełniących główną, a w pewnym momencie wręcz przewodnią rolę we wspólnocie. Przejęli oni kontrolę nad wspólnotą na wiele dziesiątków lat. Biskupi, stojący na czele Metropolii traktowani byli przez judeochrześcijan z wielkim szacunkiem. Ważną rolę spełniała instytucja Siedmiu. Jej przedstawiciele nie ograniczali się do roli usługiwania przy stole, ale prowadzili szeroko zakrojoną działalność misyjną głównie wśród żydów mówiących po grecku. Zarysowała się również instytucja prezbiteratu, którą należy jednak utożsamiać z gronem przywódców lokalnej społeczności, w tym wypadku z apostołami. Poza braci Pańskimi, pozostałe instytucje utrwalą się w różnej postaci w chrześcijaństwie.

W.A.Gajewski

  1. Gmina jerozolimska wzbudza wciąż olbrzymie zainteresowanie również wśród badaczy. Warte polecenia są tu najnowsze publikacje, m.in. J. Daniélou, Teologia judeochrześcijańska. Historia doktryn chrześcijańskich przed soborem nicejskim, Kraków 2002; J. Daniélou, I. H. Marrou, Historia Kościoła. Od początków do roku 600 t.1, s. 342; J. Gnilka, Jezus z Nazaretu. Źródła i początki Kościoła, Kraków 2004, D. Flusser, Chrześcijaństwo religią żydowską. Esseńczycy a chrześcijaństwo, Warszawa 2003. Dwie ostatnie publikacje zajmują się zdecydowanie bardziej źródłami do dziejów Kościoła, niż samymi dziejami.
  2. Prezentację tego materiału możemy znaleźć u J. Daniélou, Teologia judeochrześcijańska.
  3. Nawet najbardziej krytyczni autorzy nie pozwalają sobie na odrzucenie łukaszowego przekazu początków Kościoła, por.: J. Gnilka, Paweł z Tarsu. Apostoł i świadek, Kraków 2001, s. 21-22, szczególnie przyp. 38.
  4. Jeśli przyjmiemy, że śmierć i zmartwychwstanie Jezusa miały miejsce w roku 30, wówczas zesłanie Ducha Świętego miałoby miejsce 27 maja. Założenie to pozostaje jednak z oczywistych względów czysto hipotetyczne, choć ma wielu zwolenników (por.: W. Bösen, Ostatni dzień Jezusa z Nazaretu, Wrocław 2002, s, który cytuje G. Friedricha prowadzącego badania pod kątem piątku: Jeśli Jezus zmarł w piątek, 14 dnia nisan, to musiało (…) to nastąpić 7 kwietnia 30 r., ponieważ w tym terminie dzień Przygotowania do święta Paschy wypada w piątek). Zarówno J. Daniélou, (Historia Kościoła, s. 342), jak i J. Gnilka, (Pierwsi chrześcijanie, s. 416) sugerują jedynie okolice roku 30.
  5. Termin „judeochrześcijanin” jest bardziej pojemny, niż wydawał się badaczom do połowy XX w. Oznacza nie tylko żydów nawróconych na chrześcijaństwo, dziedziczących zwyczaje i praktyki Izraela, ale również tych wszystkich, którzy pozostawali pod wpływem form wytworzonych przez późny judaizm; por.: J. Daniélou, Teologia judeochrześcijańska, s. 19-23.
  6. Co do liczby mieszkańców w nauce wciąż brak jednoznacznych opinii. Jedni, idąc za Flawiuszem (Przeciw Apionowi 1, 22, tł. J. Radożycki, Poznań 1986), a dokładniej za cytowanym przez niego Hekatajosem, uważają, że Jerozolima liczyła w I wieku 120 tys. mieszkańców, inni, że zaledwie 30 tys. (J. Feleten). Pomiędzy tymi skrajnościami stoi J. Jeremias, którego zdaniem liczba nie przekraczała 55 tys. osób; por.: E. Dąbrowski, Nowy Testament na tle epoki. Geografia-Historia-Kultura, Poznań 1965, s. 87-88.
  7. S. Mędala, Wprowadzenie do literatury międzytestamentalnej, Kraków 1994, s. 328.
  8. Nt. Dwunastu: Ez 47:13; nt. Świętej Reszty Iz 10:20-21; 37: 31-32; albowiem z Jeruzalem wyjdzie Reszta i z góry Syjonu garstka ocalałych
  9. Por.: J. Daniélou, H. I. Marrou, Historia Kościoła, s. 52, szczególnie przyp. 27 i 28. Wydaje się zasadny wniosek, że na czele zboru w Antiochii również stało dwunastu starszych.
  10. Por.: E. Dąbrowski, Dzieje Apostolskie, s. 272-274.
  11. K. Lake, The Twelve and the Apostles [w:] The Beginnings of Christianity, London 1933, t. 5, s. 56.
  12. Świadczą o tym liczne świadectwa apokryficzne, w których znajdujemy ważne zalecenia: zachowaj największą ostrożność, abyś nie zawierzył żadnemu nauczycielowi, zanim nie przyniesie z Jerozolimy zaświadczenia od Jakuba, brata Pańskiego, albo od kogokolwiek, kto na niego może się powołać (The Ante Nicene Father Michigan 1973, VII, s. 142). W dziele Recognitiones Jakub został nazwany przełożonym biskupów. Podobne stwierdzenie odnajdujemy w apokryficznym Liście Klemensa do Jakuba, gdzie czytamy: Klemens do Jakuba, Pana i biskupa biskupów, który panuje w Jerozolimie, w świętym kościele Hebrajczyków i w kościołach wszędzie (tamże, VIII, s. 218).
  13. E. Stauffer, Zum Kalifat des Jakobus, w: Zeitschrift für Religions- und Geistesgeschichte, 4/1952, s. 192-214.